AVE MARIA - informator katolicki, bo wiara jest w nas

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Luiza AndegawenowaChocia bohaterka tej historii ? Luiza od Nicoci ? ya dawno, w XVII w., to jednak wiadomo wiele o jej yciu dziki zachowanym wiadectwom. Po mierci uwaana za wit, za ycia bya brana za ?wariatk? i wytykana palcem jako przykad nieszczcia, ktre moe si przytrafi nawet pannom z najlepszych domw.


Urodzia si w rodzinie nalecej do sawnego rodu Andegawenw. Opywajc we wszystko, cierpiaa na brak tego, co jest najwaniejsze dla dziecka: akceptacji i ciepa ze strony rodzicw, ktrzy od pocztku byli do niej dziwnie uprzedzeni. Obchodzili si z ni szorstko i uwaali za gupi. Pomimo tego, Luiza wyrosa na dziewczyn o nieprzecitnym wdziku, ywym umyle i piknym gosie. Wbrew usilnym staraniom wielu o jej rk, w wieku 37 lat wstpia do klasztoru. Dziao si to w okresie dynamicznego rozwoju jansenizmu we Francji. Ten ruch religijny zmierza do reformy ycia duchowego wedug najbardziej surowych i rygorystycznych zasad. Gosi skrajny perfekcjonizm postpowania i wpaja przede wszystkim lk wobec Boga, jako drobiazgowego i cigle niezadowolonego sdzi. Do rodowiska zdominowanego tego rodzaju duchem wiary trafia Luiza, ktr rodzinne wychowanie pozbawio elementarnej pewnoci siebie, wpoio poczucie winy i braku osobistej wartoci. Jansenistyczna wizja Boga, rodzca w jej wraliwej i okaleczonej psychice raczej przeraenie anieli wit boja, doprowadzaa j niebawem do psychozy lkowej.

Wkrt ce staa si ofiar obdu, ktry zmusza j do krzykw, rzucania si i wybiegania na ulic. Uznano j za czarownic, zakuto w acuchy i usadowiono w paryskim zakadzie dla szalecw, ktrego sama nazwa ? Salpetriere ? wywoywaa dreszcze. Znalaza si obok starej, pokrytej wrzodami i robactwem kobiety. Oto, co pisze pewien psychiatra na temat warunkw, panujcych wwczas w tym zakadzie: Kobiety, przykute do ciany za pomoc elaznej obrczy, obejmujcej je w pasie, jczay w dzie i noc, trzsy si z zimna i wilgoci. W okresie zimy, gdy Sekwana wzbieraa, te ponure pomieszczenia, znajdujce si na poziomie ciekw, staway si kryjwk dla niezliczonych szczurw. Noc rzucay si na nieszczsne kobiety, gryzc je tam, gdzie si dao.

W miar upywajcych tygodni gwatowno zachowywania si Luizy malaa: coraz mniej si rzucaa, ciszej i rzadziej krzyczaa. Uwolniono j z acuchw i pozwolono jej chodzi na teranie zakadu. Odwiedzaa jedn ze swych towarzyszek niedoli, z ktr modlia si i rozmawiaa. Mczarnia skrupuw i lkw ustpowaa na korzy duchowego pokoju. Do jej uzdrowienia przyczynia si posuga pewnego kapana, majcego szczeglny dar rozeznawania i pocieszania w strapieniu. Spowiada j i udziela Komunii w. Po kilku miesicach Luiz przeniesiono do innej sali, przeznaczonej dla ?obkacw, ktrym powrci rozum?. Zlecono jej opiek nad kobietami chorymi na trd, grulic, szkorbut i inne straszliwe choroby miejskiej biedoty. Obowizki te wykonywaa ofiarnie i radonie.

W miar swych si, dwigaa obonie chore, sprztaa po nich, mya je, wynosia baseny... Po porannej Mszy w. wracaa do nich, karmia je i ubieraa, szepczc przerne modlitwy i sowa pociechy. Zdrowsze kobiety zachcaa do wikszej wiary i uczya katechizmu. Pomimo wyranych znakw powrotu do zdrowia, ludzie wci uwaali j za pomylon, a ona w swej pokorze nie wyprowadzaa ich z bdu. Wci chodzc w achmanach, niestrudzenie troszczya si o tych, ktrzy obkani byli naprawd. Uchodzc za szalon ? rzeczywicie ni bya, lecz w sensie Chrystusowego szalestwa mioci. Czsto modlia si nad chorymi, a kiedy oni powracali do zdrowia, protestowaa przeciwko gestom wdzicznoci i zakopotana tumaczya, e nie ma adnej mocy nad chorobami. Otrzymywaa niezwyke aski, lecz prosia Boga, aby przez to nie ciga na siebie uwagi. Ustay wic jej widoczne dla wszystkich ekstazy. Coraz bardziej natomiast janiaa jej prostota i rado. Niegdy przeraona a do obdu wizj potpienia przez Boga, teraz zachowywaa totaln ufno wobec Jego zamiarw. Dziki miosierdziu Boemu ? jak sama mwia ? czuj si tak bardzo gotowa przyj wszystko, co On zechce mi zesa, e nawet gdybym miaa ponownie wpa w obd, to i tak nie przestaabym Go wielbi. Umara w wieku pidziesiciu piciu lat, zaraziwszy si grulic od chorych, ktrym bez wytchnienia usugiwaa. W ceremonii pogrzebowej uczestniczyy tumy bezimiennych biedakw i obkacw, a jej grb przez wiele lat by czczony jako grb witej.


Czy Luiza rzeczywicie wpada w chorob psychiczn? Nie ? odpowiadaj wspczeni psychiatrzy. Jej zachowanie, noszce cechy rzeczywistego obdu, spowodowane byo przejciowym kryzysem wiary: pewnoci, e nie jest kochana przez Boga, e zostaa przez Niego nieodwoalnie potpiona. Okazuje si, e w tym mrocznym dowiadczeniu duchowym nie bya odosobniona. Wielu witych przeyo podobny typ rozpaczy, z ktrej zostali definitywnie uwolnieni. Przeszli oni drog duchowego oczyszczenia, doskonale znan chrzecijaskim mistykom, o ktrych nieraz mylnie sdzimy, e nie stpali twardo po ziemi. Co w tym rodzaju przey take w. Albert (przed zakonem nosi imi Adam) Chmielowski na pocztku swej drogi, ktra ostatecznie doprowadzia go do cakowitego powicenia si najuboszym. Niedugo po wstpieniu do zakonu opanowaa go straszliwa niewiara w moliwo wasnego zbawienia. Rado z bliskoci Boga ustaa, a jej miejsce zajo poczucie opuszczenia, rozpaczy i bezsensu.

Prawie przesta je i cakowicie zamilk. Wpad w rodzaj kompletnego osupienia i melancholii. Uznano go za niezdolnego do podjcia ycia zakonnego, co wicej ? za chorego, wymagajcego specjalistycznego leczenia. Zosta umieszczony w szpitalu psychiatrycznym w Kulparkowie pod Lwowem. Na szczcie, po kilku miesicach pobytu w szpitalu, zabra go do domu jego brat Stanisaw i troskliwie si nim zaopiekowa. Jego stan nie polepsza si jednak. Siedzia i milcza, nie spa i nie jad. Podczas Powstania Styczniowego, w ktrym straci nog, tyle razy zaglda mierci w oczy. A teraz sama myl o niej paraliowaa jego wadze. Nie rozumiejc, co si z nim naprawd dzieje, Stanisaw zaprosi do domu proboszcza. Pozostajc w pomieszczeniu obok i wiedzc, e Adam wszystko syszy, Stanisaw wszcz rozmow z kapanem o Ojcu przebaczajcym marnotrawnemu synowi, o kobiecie cudzoonej, o alu Piotra i innych przykadach Boskiego miosierdzia w Biblii.

Sowa te trafiy do serca udrczonego Adama. Przyszed czas postania z rozpaczy. W kilka godzin potem zada, aby osiodano mu konia. Sucy mao nie upad ze zdumienia: Pan Adam przemwi!. Pogalopowa do proboszcza, w czasie kilkugodzinnej spowiedzi zrzuci z siebie cay swj bl i wrci do domu zupenie odmieniony. Nastaa niewypowiedziana rado. W domu i w okolicy mwiono: znowu jest sob ? jak dawniej, radosny, serdeczny, towarzyski.... W rzeczy samej, nie by ju tym samym czowiekiem. Syszano go, jak w czasie spaceru z rozpromienion twarz powtarza: ?jak dobry jest Bg, jake miosierny i askawy...?. Wstpi do trzeciego zakonu franciszkanw i, ju jako brat Albert, trafi do dzielnic Krakowa, gdzie panowaa najwiksza ndza, prostytucja i przemoc. Przygarnia biedakw, stara si dla nich o rodki do ycia, otacza duchow opiek. Wkrtce powierzono mu schronisko dla mczyzn, a potem take dla kobiet. Gromadzio si wok niego coraz wicej osb, pragncych rwnie powici si najuboszym. Tak oto powstawa zalek dwch zgromadze zakonnych ? gazi mskiej i eskiej. Wyczerpany yciem, zmar w Boe Narodzenie 1916 r. Kanonizowa go Jan Pawe II w 1989 r.

Co czy obydwie z powyej przedstawionych postaci? ? Ciemno wewntrzna, noc zmysw, spowodowana poczuciem nieobecnoci Boga, ktry dotd udziela si pord radoci i pokoju ducha. Nagle prosta i naturalna wiara staje si niemoliwa i ganie wszelki entuzjazm w mioci, ?nie ma Boga, ycie jest absurdem, drog do nikd!? ? rozlega si wewntrzny krzyk. Pustka w umyle, grunt usuwa si pod nogami, krluj niech do ycia, pragnienie mierci i zarazem straszliwy lk przed ni. Wszystko wydaje si by skoczone. Oto dno rozpaczy, ktrego Bg pozwala dotkn tylko najwikszym swym przyjacioom. Im si wydaje, e Bg jest daleki, tymczasem jest z nimi szczeglnie blisko. Przeywaj mier dla swej wiary ? zbyt pewnej siebie i atwej, akncej cigle Boskiej pocie
chy, jak dziecko aknie sodyczy; umieraj dla swej mioci ? zbyt ludzkiej, emocjonalnej, kaprynej, wybirczej, szukajcej zadowolenia i satysfakcji. Wszystko, w czym dotychczas pokadali sw ufno i z powodu czego mogli si szczyci i wynosi ponad innych ? zostaje nagle im odebrane. Pozostaj biedni, lepi i nadzy.

Lecz ich konanie jest momentem ich narodzenia: pust i wyjaowion dusz Bg zaczyna wypenia i ozdabia najcenniejszymi darami. Rodzi si wiara ? ktra wierzy tylko ze wzgldu na Boga i nie wyglda ju Jego pociech; rodzi si mio ? ktra kocha ze wzgldu na Niego, a nie moc swych wasnych poryww i upodoba. Gdy ludzie ci w kocu zostaj posani do wiata, dziaaj moc Jego mioci. Dlatego misja ich przynosi wspaniae owoce. Luiza zostaa posana do obkanych: kto potrafiby znie, nie majc w sercu Boskiej wiatoci, straszliwe ciemnoci cudzego obdu? Czy mona pogry si w przepa cudzej rozpaczy i samemu nie upa? Komu brakuje wewntrznego wiata, nie moe bez uszczerbku dla siebie podziela cudzych ciemnoci. Jeli Luiza je podzielaa, to dlatego, e sama przeya pieko rozpaczy i dowiadczya, e nic nie zdoa odczy nas od mioci Boga, ktra jest w Chrystusie, Panu naszym... Ani mier, ani ycie, ani rzeczy teraniejsze, ani przysze... Do tych sw w. Pawa z Listu do Rzymian Luiza mogaby doda: ...ani lki, ani depresja, ani szalestwo czy obd, poniewa we wszystkim tym odniosam zwycistwo dziki Temu, ktry mnie umiowa. Nic mnie trwoy, nic nie przeraa, bo zstpiam do otchani choroby i obdu ? a i tam Bg mnie nawiedzi i mnie uwolni! Oto dlaczego pytam kad dusz pogron w najgbszej nocy: Kt ci odczy od mioci Chrystusowej?

Jeli ktry z wielkich przyjaci Boga przeywa noc ducha, to nie tylko ze wzgldu na wasne uwicenie. W rzeczywistoci, obarczeni zostaj ciemnoci wiata ? jego straszliwymi lkami i zgryzotami ? aby zostaa ona rozjaniona ich heroiczn mioci i wiar. Dowiadczenie Jezusa na Krzyu staje si udziaem Jego ukrzyowanych przyjaci, wrd ktrych zapewne s pacjenci z psychiatrycznych zakadw. Zbawienie na Krzyu dokonao si poza murami Jerozolimy ? dzi nadal si dokonuje poza murami ruchliwych miast i poza oczyma ich zagonionych mieszkacw. Poprzez swych zaufanych, ktrzy yj na tym wiecie, cho nie s z tego wiata ? Jezus wstpuje w obszary naszego czowieczestwa, ktre najbardziej nas przeraaj i wzbudzaj trwog; w obszary, ktre dla wielu s powodem zgorszenia, buntu przeciwko Bogu i wasnemu losowi. S to obszary smutkw egzystencjalnych, lkw, depresji, wyczerpa, utraty rozumu, chorb psychicznych... Przymione rodkami farmakologicznymi lub ucieczk w nadmiern prac, uycie, gromadzenie dbr materialnych ? lki i niepokoje nie gin, lecz nadal zbkane si odzywaj.

Tymczasem droga do ycia prowadzi wanie przez lki, a nie wbrew nim lub bez nich. e naprawd jest to moliwe, Bg zapewnia nas o tym wanie przez swoich przyjaci. Czy w. Tereska od Dziecitka Jezus ya w bogim pokoju, z dala od prawdziwych problemw wiata? Ot, dwigaa ona ateizm XX wieku wraz z caym rozdarciem duchowym, jakie ono spowodowao. Wszelkie kamliwe argumenty przeciwko Bogu, jakie wytoczyli filozofowie egzystencjalici i materialici ubiegego stulecia, odebraa ona ? w sposb intuicyjny ? jako cios prosto w serce. Jad wszelkich wtpliwoci i negacji Boga rozlega si w jej wntrzu, wywoujc bolesn skarg: Nigdy nie uwierzyabym, e mona tak cierpie... W czasie dni wielkanocnych, dni tak radosnych, Jezus da mi odczu, e rzeczywicie s ludzie, ktrzy nie maj wiary.
Pozwoli, by dusz m osaczyy nieprzeniknione ciemnoci, i by myl o Niebie, tak dla mnie radosna, zamienia si w rdo zmaga i udrk.... Mam wraenie, e ciemnoci, zapoyczajc gosu grzesznikw, mwi do mnie drwico: ?Marzysz o wiatoci, o ojczynie nasyconej upojnymi zapachami, marzysz o wiecznym posiadaniu Stworzyciela wszystkich tych cudownoci ? mylisz, e opucisz kiedy mgy, w ktrych yjesz? No to pjd, pjd, raduj si ze mierci, ktra da ci nie to, czego w nadziei oczekujesz, lecz noc jeszcze ciemniejsz, noc nicoci?. Czy to dowiadczenie nie zanurzao j w beznadziejno wiata, wyrzekajcego si Boga? Czy jej heroiczna wiara i nadzieja nie byy pokonywaniem owej beznadziejnoci?

Oto inny przykad: Marta Robin. Ona rwnie przeya noc wiary i pokus, majc warto nie tylko dla niej samej, ale dla caej ludzkoci. Zostaa oczyszczona duchowo w wieku trzydziestu lat, bya ju niejako ?gotowa? do spotkania z Bogiem w wiecznoci, a jednak przeya na ziemi jeszcze pidziesit lat. Nikt si nie dowie, co naprawd przesza w cigu tych wszystkich bezsennych nocy (nie spaa bowiem, nie jada i nie pia ? ywia si Eucharysti). Jedno wiadomo: dziki tym nocom powstay ?Ogniska mioci? ? wsplnoty chrzecijaskiego ycia, rozwijajce si obecnie na wszystkich kontynentach. Pan zapewni j, e ?ogniska? te przyczyni si do odnowy nie tylko Kocioa, ale take caego wiata. I faktem jest, e mno si wiadectwa nawrce tysicy, dziesitek tysicy osb... wici przekraczaj granice normalnej wytrzymaoci ludzkiej, aby pokaza, e nie ma takiego obszaru czowieczestwa, ktrego nie mgby nawiedzi Bg.


Nie wszyscy jednak prowadzeni jestemy drog tak gstych ciemnoci. Lecz niepodobna, aby w czci nie nawiedziy nas one na pewnym etapie wiary. Po okresie radosnego kroczenia wraz z Panem, przychodzi poczucie Jego oddalenia i nieobecnoci. Nagle czujemy si zdezorientowani i opuszczeni, a najmniejsze przeciwnoci yciowe sprawiaj, e budz si dawne lki, obsesje, zahamowania, ch ucieczki i zamknicia si w sobie. Wychodz na wierzch stare urazy i zranienia w sferze emocji i uczu. Czowiek spanikowany, ktrego nagle ogarnia niepokj, siga po leki, ktrych spoycie w wiecie osiga imponujce rozmiary i z kadym rokiem wci wzrasta. Nieraz leki s potrzebne i wskazane, oby tylko nie przekreliy tej niezwykej okazji wzrostu, jaki stan wewntrznego cierpienia ze sob niesie. To trudne do zniesienia dowiadczenie zachca bowiem do wypynicia na gbi, do pjcia o jeden krok dalej w ufnoci wobec Wszechmogcego.

Jeli prawd jest, e nawet jeden wos z gowy nie spada nam bez Jego wiedzy, to z ca pewnoci wszystko to, co nam si przydarza, nie jest Mu obce. W swej pedagogii, z myl o Niebie, Bg oczyszcza w nas mio, jak kochamy i pozawalamy si kocha przez Niego i przez ludzi. Trudnoci zewntrzne, przeladowania, upadki, upokorzenia, lki ? oto okazje, by kocha i trwa w nadziei ? mwi pewna wierzca lekarka, psychiatra. W gr serca ? wszyscy pogreni w depresjach, lkach i smutkach egzystencjalnych! Nie ma takiej trwogi, ktrej nie dowiadczyby Jezus, wyznajcy w Ogrjcu: smutna jest moja dusza, a do mierci. Nie ma takiej rozpaczy, ktrej nie przeyby On na Krzyu, i ktrej nie zdoaby rozwietli blask Wielkiej Nocy.

ks. Andrzej Trojanowski TChr
 

On-line:

Naszą witrynę przegląda teraz 66 gości